Jedzie Fąfara tramwajem bez biletu. Nagle podchodzi kanar:
– Bilecik do kontroli proszę.
Fąfara zaczyna gorączkowo przeszukiwać wszystkie kieszenie, pot się z niego leje, w końcu krzyczy z ulgą:
– Mam! Jest! Znalazłem!
Kanar patrzy na bilet, kasuje i pyta:
– Obywatelu, to czemu tak pan panikował, skoro bilet był w kieszeni?
– Bo myślałem, że go w domu zostawiłem!
Fąfara wraca niespodziewanie z delegacji: Wchodzi do sypialni, a tam żona leży w łóżku z obcym facetem. Fąfara czerwony z wściekłości krzyczy:
– No nie! No tego już za wiele! Wszystko rozumiem, ale żeby z kimś tak brzydkim?!
Sąsiad pyta Fąfarę, który właśnie wrócił z lasu:
– I jak tam, panie Fąfara, udane polowanie? Coś pan ustrzelił?
– No, dzika nie ma, zająca nie ma… ale za to ustrzeliłem teściową!
– I co teraz?
– Nic, leśniczy powiedział, że za szkodniki nagrody nie dają.
Fąfara idzie do spowiedzi:
– Proszę księdza, zdradziłem żonę.
– A z kim, synu? Czy to była ta młoda Kowalska z naprzeciwka?
– Nie mogę powiedzieć, tajemnica.
– A może ta rozwódka Nowakowa?
– Nie, proszę księdza.
– To może ta nowa barmanka z restauracji?
– Nie.
Fąfara odchodzi od konfesjonału, podchodzi do niego kolega i pyta:
– I co, dostałeś rozgrzeszenie?
– Nie, ale za to mam trzy nowe, świetne namiary!
Sąsiad spotyka Fąfarę na ulicu: Fąfara idzie dziwnym, skaczącym krokiem i strasznie syczy z bólu.
– Panie Fąfara, co się panu stało? – pyta sąsiad.
– Kupiłem buty o dwa rozmiary za małe. Tak strasznie mnie cisną!
– To czemu pan ich nie zdejmie?
– Panie sąsiedzie… Żona mnie zdradza, syna wyrzucili ze szkoły, teściowa się do nas wprowadza, a w pracy chcą mnie zwolnić. Jedyna moja radość w życiu to ta chwila, kiedy wieczorem zdejmuję te cholerne buty!
Fąfara przychodzi do lekarza:
– Panie doktorze, mam straszne kłopoty z pamięcią. Nic nie pamiętam!
– Od jak dawna to panu dokucza? – pyta lekarz.
Fąfara patrzy zdziwiony:
– Ale co?
W mieście z cyrku uciekł lew Przerażony Fąfara dzwoni na milicję:
– Panie poruczniku! Ratunku! Na moim podwórku siedzi wielki lew!
– Spokojnie, obywatelu Fąfara. Czy lew wykazuje jakieś oznaki agresji?
– No nie, na razie tylko siedzi i sra.
– To proszę to zostawić, rano przyjedzie dozorca i posprząta.
– Tak? A czym, jak lew to zjada razem z moim psem i dozorcą?!
Fąfara dzwoni rano do swojego biura: zmienia głos na gruby i zachrypnięty,
– Dzień dobry, chciałem zgłosić, że pan Fąfara nie przyjdzie dzisiaj do pracy, bo jest ciężko chory.
Kierownik pyta podejrzliwie:
– A z kim właściwie rozmawiam?
– Z moim ojcem!
Fąfara wchodzi do zakładu pogrzebowego: Ogląda trumny. W końcu wybiera najdroższą, dębową, z jedwabnym wyścieleniem. Sprzedawca pyta:
– Dla kogo ta piękna trumna? Dla kogoś bliskiego?
– Dla teściowej.
– O, to musiał pan bardzo kochać mamusię, skoro tak drogo pana to kosztuje.
– E tam, kochać… Po prostu dąb to dąb, mam pewność, że przez najbliższe sto lat stamtąd nie wyjdzie.
Fąfara kupił papugę: Papuga bez przerwy przeklinała. Żeby ją oduczyć, zamknął ją na noc w ciemnej szafie – papuga dalej klnie. Zamknął ją w piwnicy – to samo. W końcu wściekły wrzucił ją do zamrażalnika. Po minucie wyciąga ptaka, a papuga, cała się trzęsąc, mówi cichutko:
– Bardzo przepraszam pana Fąfarę, obiecuję, że już nigdy nie powiem ani jednego brzydkiego słowa. Ale jeśli można zapytać… co zrobił ten kurczak, który leży tam obok mnie?