Wzruszająca tradycja picia za przyjaciela za granicą.
Od pewnego czasu do baru przychodził facet, który zamawiał dwie pięćdziesiątki, wypijał jedną po drugiej, a następnie wychodził. Zaintrygowany barman w końcu nie wytrzymał:
– Dlaczego pan zawsze zamawia dwie pięćdziesiątki zamiast jednej setki? – zapytał.
– A, bo kiedy mój najlepszy przyjaciel wyjechał na stałe za granicę, przyrzekliśmy sobie, że co jakiś czas każdy z nas wypije po kielichu za siebie i za tego drugiego – wyjaśnił gość.
Trwało to przez jakiś czas, aż tu pewnego dnia facet zamówił tylko jedną pięćdziesiątkę.
– Przepraszam, że pytam – zaczął niepewnie barman – ale… Czyżby przyjacielowi przytrafiło się coś złego?
– Nie, on ma się dobrze – odparł gość – ale mnie lekarz zabronił pić.