Polscy żołnierze bardzo szybko zyskali miano „turystów Sikorskiego” lub „bożyszczy kobiet”. Angielscy żołnierze byli zazdrośni o to, jak Polacy szarmancko całują damy w rączki i jak świetnie radzą sobie na parkiecie.
Spotyka się na przepustce w Londynie polski żołnierz i brytyjski Tommie. Brytyjczyk narzeka:
– Nie rozumiem was, Polaków. Nic nie mówicie po angielsku, tylko ciągle to wasze „Please” i „Thank you”, a wszystkie dziewczyny w barze patrzą tylko na was! Jaki jest wasz sekret?
Polak uśmiecha się zawadiacko i mówi:
– Sekret jest prosty. Kiedy Anglik podchodzi do kobiety, pyta ją o pogodę i prognozę deszczu. A kiedy Polak podchodzi, patrzy jej głęboko w oczy i mówi: „Moja ojczyzna krwawi, ale pani uśmiech leczy moje rany”. Co prawda mówimy to z pamięci i z silnym akcentem, ale działa szybciej niż wasz cały brytyjski parlament!